Dahany. Te przyjmą wszystkich.

Ten artykuł nie zrobi furory, nie jest ani odkrywczy, ani ozdobiony fantastycznymi zdjęciami. Ma tylko pewien kod. Cytując Roberta Gmiterka z jego książki „Sen na Kniaziach”:

„Pozostają Dahany. Te przyjmą wszystkich. One uczciły już gwar i zgiełk. Teraz w misie mgły czekają na każdego, by go uciszyć i ułaskawić”

Dahany, połonina dahańska, wielki dział, roztocze, ziemia lubaczowska

Nie będziemy tutaj opisywać Dahanów, trochę do poczytania o tym miejscu TUTAJ. To miejsce, jest przestrzenią do prywatnego odkrycia. Niedawno chciałem wpaść tam, by coś ciekawego złapać w środku dnia, teoretycznie powinienem przyjechać tam w momencie przejścia, czyli na przykład wschód lub zachód słońca, jest wtedy więcej kolorów. Niestety na wschód nie wstałem. Wymyśliłem, że sfotografuję betonowe koryto z oddali. Gdy pojawiłem się na miejscu, ktoś się tam już zamelinował. Cóż, pewnie jakiś as roztoczański wpadł z dziećmi do kultowego miejsca. Chociaż na fotce będzie jakiś dodatkowy element 🙂 Po chwili postoju ruszyli rowerami i zatrzymali się obok mnie. As zapytał, co to za miejsce, czy była może tu jakaś wioska? Pomyślałem, sobie, jakim cudem gość, co nic nie wie o tym miejscu się tu znalazł! Tutaj nie da się przypadkiem trafić, tutaj trzeba zostać przyciągniętym. Powiedziałem parę słów o tym miejscu i pokierowałem asów w stronę Polanki przez Chmiele. Okazało się, że mój rozmówca postanowił „nadrobić stracony czas”, dlatego przyjechał w te okolice z Zamościa na weekend.

W ten sposób mój dzień został na Dahanach naznaczony duchem straconego czasu. Niektórzy przyjeżdżają na Dahany, by być sami, tymczasem przypadkowa wizyta drugiego człowieka potrafi ciekawie nastroić i nadać sens danej chwili. Jak pisał Robert Gmiterek: „Pozostają Dahany. Te przyjmą wszystkich.” Ale od nas zależy, czy wyjedziemy z niczym, czy z ciekawym bagażem. Na Dahanach wszystko jest symboliczne. Jak schody do domu, ciekawe gdzie mnie zaprowadzą?

Dahany, połonina dahańska, wielki dział, roztocze, ziemia lubaczowska, schody

Następne miejsce, jakie sfotografowałem, to chyba z przyzwyczajenia i na sztukę, czyli kamienny krzyż. Fotografuję je prawie wszystkie, niektóre chorobliwie często. Nie chciałem go fotografować, bo miałem prawie pełną kartę pamięci, ale… skoro już obok przejeżdżam, no to cyk. Nagle uzmysłowiłem sobie, gdzie widziałem w ten sposób uszkodzony krzyż. Niedawno opisywałem Starą Hutę, cerkiew i zwyczaje wielkanocne. Gdy postanowiłem poszukać szkiełek ze szklanej huty, spotkałem we wsi starszego Pana, jeżeli nie czytaliście artykułu, to zobaczcie go TUTAJ. Podczas rozmowy z nim, zwróciłem uwagę na jego bransoletkę, to były drewniane paciorki, między nimi wisiał metalowy krzyżyk, identycznie uszkodzony jak ten kamienny krzyż z Dahanów. Tylko jedno ramię… zobaczyłem go, gdy wskazywał mi ręką w stronę Wielkiego Działu, za którym są Dahany.

Dahany, połonina dahańska, wielki dział, roztocze, ziemia lubaczowska, krzyż

Czy macie czasem wrażenie, że los stawia na naszej drodze ludzi, którzy mają za zadanie coś nam przekazać? Wyobraźcie sobie, że w mieście, gdzie mieszka milion ludzi, nikt na was nie zwróci uwagi, w okolicy Dahanów może mieszkać kilka osób… i coś Wam dadzą. Idę dalej, mogę tylko pokazać Wam dwie kolejne fotografie jakie zrobiłem. PS. zostałem ułaskawiony 😉 Wszystko ma swoją kolej rzeczy.

Dahany, połonina dahańska, wielki dział, roztocze, ziemia lubaczowska, zielony szlak
Dahany, połonina dahańska, wielki dział, roztocze, ziemia lubaczowska, woda, staw

GC