• Artysta i mistrz fotografii z Lubaczowa – Marcin Materniak

    Marcin Materniak z Lubaczowa, do niedawna był mało znanym i niedocenianym fotografem, bowiem skupiał się na szlachetnych technikach fotografii, które nie wyglądają spektakularnie. Docenić ich walory są w stanie tylko prawdziwi pasjonaci fotografii.

     

    Z fotografią związany jest ponad 20 lat, kolekcjonuje też zabytkowe aparaty fotograficzne. Jest absolwentem Szkoły Kreatywnej Fotografii przy Krakowskich Szkołach Artystycznych. Dyplom obronił w 2010 roku z uzyskanym tytułem Artysty Fotografika. Rozgłos uzyskał dzięki fotografiom z użyciem gumy chromianowej, techniki fotograficznej opierającej się na wykorzystaniu chromianów i ich właściwości światłoczułych, gdzie elementem wyjściowym jest tradycyjna fotografia. Obok oleju, bromoleju i przetłoku, guma chromianowa zaliczana jest do technik szlachetnych fotografii. Technika ta ma już ponad 150 lat historii.

     

    Marcin Materniak jest artystą poszukującym, który dzięki doskonaleniu się w szlachetnych technikach fotografii, szuka nowych form wyrazu, by tak na prawdę, uwiecznić jedyny w swoim rodzaju moment, który jest ulotny i nienamacalny dla większości ludzi. Kadr, odpowiednie światło, czy aranżacja sytuacji, to tylko czysto techniczne elementy fotografii. Największą sztuką jest uchwycić magnetyzm, który nie pozwoli oderwać oka od fotografii. Śmiało można nazwać jedną z takich fotografii portret Jerzego Pluchy.

     

    Prace Marcina Materniaka znajdują się głównie w kolekcjach prywatnych w Polsce i za granicą.

    Wystawy indywidualne:

    „Angeli et Daemones” – Kraków 2010 r.

    „Wystawa Fotografii w Technice Gumy Chromianowej” – Przemyśl 2015 r.

    „Alchemia” – Lubaczów 2015 r.

    „Dwuchromianowe kadry” – Lubaczów 2018 r.

    „Obrazy światłem malowane” – Narol 2018 r.

    Wystawy zbiorowe:

    „Karpackie Oblicza” – Przemyśl 2016 r.

    „Ekumenie” 40 – lecie pracy artystycznej Waleriana Kłosa – Kraków 2018 r.

    Więcej fotografii Marcina na jego fanpage na fb: facebook.com/materniakmarcin

     

  • Jaskinia na prymieńskim polu

    Kolejna jaskinia z Ziemi Lubaczowskiej, położona na prymieńskim polu w okolicy nieistniejących przysiółków Starego Brusna Lasowa i Chmiele. Bardzo łatwa do odnalezienia, zachęcamy do zaliczenia jej w najbliższy weekend ?

     

    Teraz jest tutaj las, ale przed II Wojną Światową w tej okolicy były pola gospodarzy ze Starego Brusna z przysiółków Lasowa, Zagóra i Chmiele. W kącie dwóch wąwozów były pola, które na starych mapach noszą nazwę „Pól Przyminski”, a w źródłach pisanych określane jako „prymieńskie”. Na skraju tych pól były strome skarpy najeżone wystającymi skałami. Dlatego wydobywano tutaj kamień. Jedna z tych skał tworzy dużą półkę skalną, pod którą znajdziemy dwa wąskie korytarze o długości około 8 metrów. Obecnie jaskinię wykorzystują zwierzęta na nory.

     

    Najłatwiej ją odnaleźć, idąc drogą z betonowych płyt, która przecina asfaltową drogę idącą przez masyw starobuśnieński. Droga z płyt idzie prosto od okolicy Niwek Horynieckich, przez pola Lasowej i Chmieli. Gdy przetniemy drogę asfaltową i płytami będziemy szli w stronę Kultowej Stodoły, miniemy po 100 metrach po prawej stronie część kamiennego krzyża z symbolami męki pańskiej. Idziemy dalej około 150 metrów i musimy wejść w las znajdujący się po lewej stronie. Idziemy przez las około 150 metrów mając po lewej stronie skraj wąwozu. Musimy uważnie obserwować tę okolicę, bo jaskinia znajduje się na brzegu wąwozu. Polecamy oczywiście aplikację mobilną Ziemia Lubaczowska, która pozwoli nam znaleźć tę jaskinię ?

     

     

  • Nepomuk z Lubaczowa, który przegonił sowietów

    W Lubaczowie za budynkiem starego spichlerza, gdzie obecnie znajduje się Muzeum Kresów, znajdziemy największą i najładniejszą kapliczkę na Ziemi Lubaczowskiej. Była w niej rzeźba św. Jana Nepomucena. Poczytajcie, a dowiecie się, co się z nią stało.

     

    Wizerunki ze św. Janem Nepomucenem: obrazy albo rzeźby, były często eksponowane w przydrożnych kapliczkach, szczególnie przy rzekach. Święty ten miał moc ochrony przed powodzią, stąd powszechnie stawiano kapliczki z nepomukiem tam, gdzie woda mogła wezbrać i zalać okolicę. Lubaczowskie wzgórze zamkowe ze spichlerzem, które zostało usytuowane w widłach Lubaczówki i Wiszni, było ciągle zagrożone powodzą. Rzeki tam często wylewały i co musiało wzbudzać trwogę u właściciela zamku lubaczowskiego. Dlatego też ufundował bogatą kapliczkę w 1746 roku (starostą lubaczowskim był wtedy Jerzy August Mniszech, marszałek nadworny koronny). Jest to jedna z najstarszych murowanych budowli w Lubaczowie, jednocześnie największa i najładniejsza kapliczka na Ziemi Lubaczowskiej, godna marszałka nadwornego.

     

    W środku była drewniana figura św. Jana Nepomucena, niestety gdy w 1939 roku Lubaczów okupowali sowieci, została zniszczona. W pobliskim spichlerzu dworskim zakwaterowani byli żołnierze, w zimie nie mieli czym palić w piecu i wymyślili, że duża drewniana rzeźba w kapliczce posłuży im za opał. Porąbali więc na kawałki rzeźbę, ale nie mogli rozrąbać samego korpusu, dlatego też wyrzucili go do rzeki nieopodal. Ręce, głowę, nogi, spalili w piecu i poszli spać. Według lokalnych opowieści, zerwał się wtedy duży wiatr i dawał przeraźliwe odgłosy. W spichlerzu jakaś niewidzialna siła zaczęła tarmosić łóżkami i przegoniła żołnierzy.

     

    Kapliczka ma aż 8 wnęk, gdzie znajdziemy malunki różnych świętych. Na szczycie kapliczki kolejna wnęka, gdzie mamy wizerunek Maryi z Dzieciątkiem. Kapliczka zwieńczona jest metalowym krzyżem. Pod gzymsem namalowana jest data fundacji kapliczki.

  • Czy czekają nas sensacyjne odkrycia na Ziemi Lubaczowskiej?

    Dużo wskazuje na to, że czekają nas ciekawe odkrycia, być może mamy nawet nieznane dotąd grodzisko na Ziemi Lubaczowskiej. Wszystko to dzięki nakładce LiDAR (lotniczy laserowy skaning) na mapy geoportalu, dzięki której wdać ukształtowanie terenu bez szaty roślinnej.

    Gdy przeglądamy mapy naszego regionu z dużym przybliżeniem, możemy natrafić na nienaturalne kształty, które ewidentnie powstały dzięki działaniu człowieka. W terenie dzięki tym mapom można zlokalizować wszystkie schrony z Linii Mołotowa, bowiem mają charakterystyczny kształt. Znajdziemy też dziwne rzeczy, które na pierwszy rzut oka nie mają sensu istnieć w takich miejscach. Przykładem jest regularny owalny kształt w okolicy Werchraty, na pagórze, przy drodze w stronę Góry Brusno. Jest to wysunięty jęzor pagóra, gdzie znajdziemy długi na około 65 metrów i szeroki na 45 metrów owal. To bardzo duży obiekt o niemal 10 metrowym odcinku wykopu i nasypu. Trudno wyrokować, co to jest, zwłaszcza, że gdy się tam pojedzie na miejsce, nie można nic szczególnego znaleźć. Wygląda na to, że miejsce zasypane jest warstwą ściółki leśnej i teren wydaje się płaski. To bardzo ciekawe miejsce na na przykład wczesnośredniowieczne grodzisko.

    Drugi obiekt ziemny znajduje się nieopodal drogi z Oleszyc do Starego Dzikowa. Jest to sześciokątny obiekt o średnicy około 70 metrów. Okop jest tutaj widoczny w terenie, jednakże określenie, co to może być, to już duży problem. Kształt jest bardzo regularny i jego wykonanie jest niezwykle staranne. Możliwe, że obiekt wykonany został podczas II Wojny Światowej.

    Teoretycznie obiekt z Łówczy jest jeszcze dziwniejszy, bo jest to ogromny owal o długości 125 metrów, z nieregularnymi liniami w środku, daje to ogólnie dziwne wrażenie. Wykop jest widoczny na miejscu bardzo wyraźnie, położony jest tuż przy drodze. Podobno Niemcy podczas II Wojny Światowej mieli tu jakąś wieżę. Ale czy oni wykopali te okopy, czy wykorzystali coś istniejącego? Warto to zbadać.

     

    W okolicy Werchraty, niedaleko drogi prowadzącej do Monastyru, znajdziemy kwadrat. Jego bok ma około 30 metrów i widać w terenie płytko kopany wykop i obok nasyp. Najprawdopodobniej jest to jeden z wielu byłych mniejszych cmentarzy z I Wojny Światowej. Po wojnie z takich mniejszych cmentarzysk zbierano ludzi i chowano na większych, zbiorowych nekropoliach. W Werchracie taki cmentarz zbiorczy znajduje się naprzeciw byłej werchrackiej cerkwi.

    Na koniec gratka dla wielbicieli II Wojny Światowej. Nieopodal Horyńca przy drodze do Świdnicy znajdziemy bardzo dobrze zachowane stanowiska, zapewne ziemianek sowieckich. Wokół Horyńca tego typu obiektów są setki, bowiem sowieci stacjonowali w Horyńcu i żołnierzy musiano gdzieś kwaterować, stąd budowali sobie ziemianki. Ponieważ tutaj obiekty mają około 10 metrów szerokości, możliwe, że były to stanowiska do ukrycia, czy ogólnie stacjonowania sprzętu, na przykład artyleryjskiego, bowiem mają bardzo wyraźnie zaznaczony wjazd.

     

    opracowanie GC – materiał wizualny pochodzi ze strony mapy.geoportal.gov.pl

  • Dolina Dublenu – dzika twarz Ziemi Lubaczowskiej

    Dolina strumienia Dublen, to całkowicie zdziczałe miejsce, gdzie nie ma dróg, ani ścieżek. Zapuszczają się tutaj tylko pasjonaci łazikowania po miejscach, gdzie większość ludzi nigdy nie dotrze. Znajdziemy tutaj wiele atrakcji przyrodniczych. Zapoznajcie się z niektórymi. Poniżej fotografia, gdzie widać strumień płynący pod cienką warstwą lodu.

    Kaskady znajdziemy na około kilometrowym odcinku strumienia Dublen, od miejsca gdzie łączy się z innym strumieniem, wypływającym z Nowin tworząc Świdnicę. Gdy udamy się płaskodenną doliną pod prąd, co chwilę trafiać będziemy na małe kilkudziesięciocentymetrowe kaskady. W wielu miejscach zatrzymały się na nich gałęzie, co sprawia, że kaskady są większe.

    Dublen ma sporo ciekawych miejsc, między innymi esowate meandry. Jedna z nich robi ogromne wrażenie, gdy się na nią patrzy z góry!

    Na wiosnę w dolinie Dublenu występuje ciekawe zjawisko, topniejący lód z pobliskich łąk tworzy strumienie, które zlewają się do potoku, tworząc okresowe wodospady.

    Wyżej dolinę opanowały bobry i zrobiły sporo zastawek. Jeżeli przez kilka lat nikt tutaj nie będzie ingerował w ich budowle, zetną sporo drzew i powstaną potężne stawy.

    To tylko niektóre ciekawostki z Doliny Dublenu, resztę musicie sami odkryć 🙂

  • Jaskinie w Piekiełku na Górze Brusno

    Piekiełko, to sieć wąwozów na południowym zboczu Góry Brusno. Znajdziemy tam mało znane jaskinie i fantazyjne formy skalne, jedna z nich wygląda jak głowa…

     

    Góra Brusno, w miejscu gdzie stoi żelazna wieża obserwacyjna, ma około 370 m n.p.m. to najwyższy punkt tej góry. Na południe od wieży, znajdziemy ogromne wąwozy, które mają niemal 30 metrów głębokości! Każdy, kto wejdzie w te ogromne dziury, dozna zachwytu. Będąc tak głęboko, przebywa się w innym świecie, gdzie panuje głucha cisza i ciekawy zapach.

     

    Od razu w głowie wąwozu, na jego początku, znajdziemy mało znane jaskinie. Jedna z nich tworzy coś w rodzaju skalnej półki o długości 5 metrów. Spokojnie może się zmieścić pod nią kilku ludzi i schronić na przykład przed deszczem.

     

    Druga ciekawa jaskinia znajduje się kilkadziesiąt metrów obok, na zboczu wąwozu. Wcześniej używały jej zwierzęta, możliwe, że wilki, które w tej okolicy można spotkać. Prowadzi do niej wąski okrągły otwór, w środku znajduje się rozległa jama, w której można się schować.

     

    W okolicy znajdziemy więcej takich mniejszych jaskiń i półek skalnych, niektóre zostały zasypane przez osuwający się grunt po zboczu, na przykład po ulewach. Pojawiają się też nowe, odsłonięte przez borsuki czy lisy. Są tu odsłonięte ściany skalne, które mają dużą ilość szczelin. Jaskinie bruśnieńskie były już znane przed I Wojną Światową, kiedy to jeden z kamieniarzy podczas wydobywania kamienia znalazł dwa prehistoryczne szkielety przy ognisku, w ukrytej jaskini. Podczas wojny szczeliny takie służyły partyzantom za schronienie, a po wojnie jako atrakcja do zabawy dla dzieci z Brusna i Polanki. Dziś są zapomniane i znane garstce pasjonatów.

     

    Oprócz jaskiń, znajdziemy też fantazyjne kamienie. Jeden z nich przypomina twarz z grymasem złości. Nie ma się co dziwić, że potocznie nazywa się tę okolicę Piekiełkiem, skoro tyle tu dziur i kamieni, które pod wieczór mogą dawać złudzenie zaklętego w kamień diabła, który tylko czeka, by się wyrwać. To iście diabelska twarz Góry Brusno.

     

    Niedaleko twarzy bruśnieńskiego diabła, znajdziemy inną niezwykłą formę skalną. Gdy przyjrzymy się bliżej, zobaczymy popiersie człowieka, które się w nim odbiło.

     

    To tylko część atrakcji, jakie znaleźć można w piekiełku. Są tam niezwykłe źródełka, małe kaskady, ciekawa roślinność i bajeczne widoki 🙂

  • Aplikacja mobilna – Ziemia Lubaczowska – już do pobrania!

    Z dumą informujemy, że dostępna jest już w Google Play aplikacja mobilna „Ziemia Lubaczowska”. Aby ją ściągnąć na swojego smartfona, wystarczy wejść do sklepu Google Play i wyszukać nazwę aplikacji, czyli „Ziemia Lubaczowska”. Czy wiecie, że nawet Rzeszów, który określa siebie jako stolicę innowacji, nie posiada swojej aplikacji mobilnej promującej region? Od dziś wchodzimy w buty interaktywnego lidera. Naszym głównym celem, jest zbudowanie społeczności pasjonatów Ziemi Lubaczowskiej. Chcemy pokazać światu, że u nas jest potencjał i energia!

    Aplikacja na obecną chwilę nie jest do końca uzupełniona i będzie miała dużą aktualizację za miesiąc – 22 marca. Wtedy też odbędzie się oficjalna premiera projektu „Ziemia Lubaczowska”. Postanowiliśmy, że do tego czasu dostosujemy ją do Waszych potrzeb i wysłuchamy wskazówek. Pobierzcie aplikację i piszcie, jakie miejsca powinny być jeszcze dołączone do atrakcji Ziemi Lubaczowskiej (POZNAJ NAS) i jakie widzicie potrzeby udogodnień dla turystów (DLA TURYSTY). Jeżeli uważacie, że jakieś fakty z opisów nie są ścisłe, to piszcie, weźmiemy pod uwagę wasze opinie. Naszym celem, jest stworzyć społeczność Ziemi Lubaczowskiej, czyli ludzi, którzy chcą brać udział w promocji naszego regionu, a także sympatyków z regionu, czy z innych części kraju, którzy zakochali się w naszej ziemi.

    Piszcie komentarze pod artykułem, na pw naszego fanpage na fb www.facebook.com/roztoczeilubaczowska albo na nasz instagram: @ziemia.lubaczowska i email: ziemialubaczowska@gmail.com

    Wasze pomysły i opinie mają dla nas duże znaczenie, dlatego jesteśmy otwarci na konstruktywną dyskusję. Ponieważ aplikacja ma swoje ograniczenia i służy głównie do zapoznania się z tematem, według naszego zamysłu, strona internetowa ziemialubaczowska.pl będzie rozszerzeniem. Znajdziecie tutaj artykuły i dokładne opisy różnych miejsc, czy atrakcji.

     

     

  • Łówcza – najatrakcyjniejsze miejsce na Ziemi Lubaczowskiej!

    Tytuł jest mocny i wielu odniesie wrażenie, że autor artykułu mocno przegiął! Jednakże po przeczytaniu opisów, każdy nabierze wątpliwości i zacznie myśleć o Łówczy jako miejscowości z potężnym potencjałem.

     

    Łówcza leży na skraju wału Roztocza, początek wsi od zachodu jest na wysokości około 250 m n.p.m. a koniec od wschodu dochodzi do 340 m n.p.m. Dlatego we wsi są ciekawe punkty widokowe, z których widać panoramę Ziemi Lubaczowskiej. Z innych miejsc widać panoramę wzgórz Roztoczańskich. Można się tu wręcz upić krajobrazami! Przez całą wieś ciągnie się ogromny wąwóz, to na jego zboczach położona jest Łówcza. Wciąż niezagospodarowane jest miejsce po dworze właścicieli ziemskich Łówczy. Usytuowane jest ono nad wąwozem, sporo tam zabytkowych drzew z parku podworskiego. Obecnie największe zainteresowanie turystów wzbudza opuszczona cerkiew. To jedno z tych miejsc, gdzie wchodząc do środka, ma się wrażenie, że czas stanął, ma się wrażenie, że jeszcze niedawno byli tam w środku ludzie…

     

    Tutaj przy tej świątyni zaczniemy naszą wycieczkę. Schodzimy do głębokiego wąwozu, gdzie płynie strumyk Łówczanka. Kilkadziesiąt lat temu, gdy we wsi było dużo krów, owiec, kóz i gęsi, cała dolina była czysta, nie było zakrzaczeń, bowiem wypasano tutaj zwierzęta. Widok był majestatyczny! Dziś możemy sobie go tylko wyobrazić. Wystarczy spojrzeć na łówczańską cerkiew od dołu. Sprawia wrażenie, jakby była fortecą na wzgórzu, a okolica sprawia wrażenie, jakby się było w Bieszczadach.

     

    Przed wojną widać było jeszcze po drugiej stronie dwór i park, spod którego po zboczu wąwozu spływała kilkudziesięciometrowa kaskada ze źródła! Łówczański wąwóz jest pocięty takimi zawieszonymi źródłami, które spływają na dno do strumienia. Warto tu zaznaczyć pomysłowość mieszkańców, którzy robili kiedyś drewniane rynny, które służyły do nabierania wody. Takie drewniane rynny to unikat na Ziemi Lubaczowskiej. Tego typu źródła są rzadko spotykane, dlatego wzbudzają zachwyt, gdy się je obserwuje.

     

    Przez całą wieś płynie rzeczka Łówczanka, wije się jak wąż na dnie wąwozu. Pod kątem wizualnym, spacer brzegiem strumienia z małymi kaskadami, które można u spotkać, źródłami, które spływają po stokach, daje niesamowite wrażenia. Idąc nawet zimą tym wąwozem wyobrażałem sobie jakby ludzie mieli tu agroturystki i ich goście mogli by zejść na dół i spacerować taką doliną w okolicy cerkwi. Potencjał tego miejsca jest potężny. Gdyby oczyścić tę dolinę z zakrzaczenia i wyeksponować odpowiednie miejsca, Łówcza stałaby się turystycznym hitem. To co przeczytacie w tym artykule, to tylko cześć atrakcji Łówczy i najbliższej okolicy. Dlatego też widząc to, bez naciągania powiedzieć można, że Łówcza jest miejscówką przyszłości Ziemi Lubaczowskiej, tutaj będzie bić serce naszego regionu!

    Na koniec jeszcze wstawka sakralna. Zazwyczaj na wsiach aspekt ten jest dominujący, stąd sporo mniejszych ciekawostek tego typu. Dominuje oczywiście kamieniarka bruśnieńska. Lokalny cmentarz greckokatolicki jest odnowiony i stał się małym muzeum kamieniarki, jak i historii ludzi. We wsi i okolicy znajdziemy kilkanaście kamiennych krzyży i figur, postawionych z różnych okazji, czy to powrotu z wojny, zniesienia pańszczyzny, zatrzymania zarazy. Każdy opowiada inną historię. Najbardziej spektakularną historię wiejską opowiada kapliczka „Śniłówka” w wąwozie w polach na źródełku. W 1866 roku łówczański pasterz miał sen, że woda z tego źródełka ma właściwości uzdrawiające. Niedługo potem zbudowano tam kapliczkę, która stała się dla mieszkańców ważnym miejscem kultu, gdzie miały miejsca cuda. Najbardziej wymowna sytuacja miała miejsce w latach 60tych, kiedy to w okolicy szalały huragany. Wyłamane drzewa w okolicy tak się układały, że żadne z nich nie trafiło na kapliczkę, mimo iż rosły bardzo blisko i jakby układane niewidzialną ręką, padały obok.

    opracowanie GC