Przygotowaliśmy dla Was artykuł niezwykły, opisujący miejsce kultowe dla pasjonatów regionu. Oto artykuł na temat Dahanów. Oceńcie sami, czy udało się nam Was zafascynować tym miejscem 🙂

Dahany to nieistniejąca wieś, która opustoszała w 1947 roku po Akcji Wisła. Przed wojną było tam 35 gospodarstw, dziś po wsi zostały dwa kamienne krzyże, rumowiska po rozebranych domach ze zdziczałymi sadami i… bajkowe krajobrazy śródleśnej dahańskiej polany. Widać z niej największe wzniesienia Roztocza, których kumulacją są Długi i Krągły Goraj od wschodu, Wielki Dział od zachodu i daleko na południowy wschód Wołkowica pod Rawą Ruską.

Dzięki starym mapom, możemy odczytać wiele ciekawostek związanych z Dahanami. Przed rozbiorami wieś była częścią Starej Huty, potem włączona została do Werchraty i leżała na zachodnim jej krańcu, graniczyła ze Starą Hutą i Starym Brusnem. Na granicy wsi były kiedyś kopce graniczne, na niektórych rosły okazałe sosny. Wieś położona została w dolinie potoku Werchowina, w okolicy którego były rozległe bagna, od południa i zachodu wieś położona była u stóp jednego z największych pagórów Roztocza, czyli Wielkiego Działu (nazywanego przez miejscowych Gił). W okolicy strumienia rosły lasy sosnowe, a w rejonie pagórów bukowe.

W Dahanach znajdziemy dwa kamienne krzyże. Jeden w zachodniej części wsi, na skraju łąki obok nieistniejącej już drogi z inskrypcją: „Krzyżowi Twojemu kłaniamy się Władco i święte Twoje zmartwychwstanie wysławiamy 1860„. Drugi krzyż stoi w okolicy granicy Werchraty i dawnego Starego Brusna, we wschodniej części wsi, być może był tutaj kiedyś kopiec graniczny. Oto inskrypcja: „Zbaw Panie lud Twój i błogosław dziedzictwu Twemu 1917” – Przy tym krzyżu znajdziemy też kawałek kamienia, na którym widać stopy, zapewne jest to element kamiennej figury, może w Dahanach była jakaś kapliczka z figurą Maryi?

Dahany to miejsce kultowe dla pasjonatów turystyki, bowiem w latach 60tych utworzono tutaj szlak, któremu nadano nazwę „Południowy” i znakowano kolorem żółtym. Turyści byli wtedy uzbrojeni tylko w przewodniki, takie jak na przykład „Województwo Rzeszowskie Przewodnik” Stanisława Kłosa. Jednym z celów turystów było wtedy szukanie miejsc, gdzie mogli by zdobyć pieczątkę lokalną, lub ze zorganizowanego rajdu, czy złazu przez PTTK. Wielu lubiło takie pieczątki nabijać sobie właśnie w przewodnikach. Może ktoś ma taką pieczątkę z lat 70tych lub 60tych ze złazu z terenu Ziemi Lubaczowskiej? 🙂

Szlak „Południowy” zaczynał się w Suścu, biegł przez Narol, Horyniec w kierunku Jarosławia. Dziś już nie istnieje. Szczególnie atrakcyjny był na odcinku z Narola do Horyńca, bowiem biegł przez mało znane wtedy pagóry Roztocza Południowego, gdzie było dużo wysiedlonych wsi. Jedną z nich były Dahany. Turyści podążając szlakiem, przechodzili w okolicy tej nieistniejącej wsi i mogli nocować w tej okolicy pod namiotami. Dziś takim szczególnym miejscem postoju jest skraj lasu z betonowym korytem, niewielu wie skąd się ono tam wzięło…

…w okresie PRLu, gdy PGRy się rozwijały, zapadała decyzja, że PGR w Starej Hucie wybuduje schronienie na lato dla jałówek, które się pasły na łąkach dahańskich, żeby ich nie pędzić do wsi, postanowiono wybudować na miejscu wiatę i betonowe poidło, całość ogrodzono. Na zimę jałówki wracały do obory w Starej Hucie. To są widoki, których my już nie zobaczymy, stado krów i potężna wiata pod lasem.

Z czasem miejsce zaczęło rozgrzewać wyobraźnię fascynatów fotografii. Często ścielące się mgły nad łąkami w dole, piętra lasu na jesień mieniące się kaskadą barw zżółkniętych i poczerwieniałych liści i roztoczańskie pagóry. Mamy dla Was malutki smaczek tych widoków na naszych zdjęciach, zrobionych o świcie w Dahanach!

Teraz być może uda się nam odpowiedzieć na pytanie, dlaczego Dahany są nazywane jednym z najważniejszych kultowych miejsc na Roztoczu. Wielu nie wystarcza to, że dla turystów to jedna z najważniejszych atrakcji widokowych Roztocza, nie ma większego znaczenia szczególny zachwyt klimatem opuszczonej wsi, wieczornych ognisk z przyjaciółmi, czy wypraw łowieckich w ten rejon. Więc co tutaj może takiego być niezwykłego? Powiemy wam! Tu jest Moc!
Zaczniemy od legendy werchrackiej o diabłach, związanej z diabelskimi kamieniami. Wedle miejscowych podań, dawnymi czasy, gdy nadchodziła noc, z dziur w ziemi wychodziły na świat diabły, by straszyć i dręczyć ludzi. Paliły ogniska na szczytach pagórów i tam robiły niecne rzeczy. Ludzie postanowili zakończyć ten proceder i na jednym z takich wzgórz postawili kapliczkę i poświęcono tę ziemię. Potem zbudowano klasztor. Diabły postanowiły zniszczyć klasztor i zaczęły ciskać kamieniami w niego, ale kamienie nie dolatywały. Dlatego wybrali spośród siebie najmocniejszego, ten poszedł na pagóry Górników i wydarł potężny, długi głaz. Szedł z nim w stronę Monastyru, ale im bardziej zaczął się zbliżać do klasztoru, tym bardziej słabł. Postanowił obejść łukiem klasztor i pójść do Werchraty tam zniszczyć cerkiew. Niestety zastał go świt i diabeł wtedy całkowicie opadł z sił. Postawił kamień i czmychnął do najbliższej dziury w ziemi.

W tej legendzie mamy echa starych pogańskich zwyczajów, szczególnie pasują one do Nocy Kupały i palonych wtedy na wzgórzach ognisk. Zabobony wśród ludu uaktywniały się szczególnie w okresach przesilenia letniego, stąd szczególnie te zwyczaje kościół próbował najpierw wyplenić, a potem zasymilować, stąd wzięła się Noc Świętojańska. Poganie żeby wiedzieć, kiedy wypada ta noc, potrzebowali zegarów słonecznych, które wskażą odpowiedni czas. Były to zazwyczaj naturalne, lub przystosowane do tego celu głazy i punkty widokowe. Dahany są pod tym względem miejscem specjalnym, bowiem około kilometr od wsi znajdziemy tajemniczy Diabelski Kamień nieopodal Górników (jeden z tych co według legendy został ciśnięty w klasztor, ale nie doleciał) i niedaleko niego Diabelską Jaskinię (jedna z dziur z których wychodziły diabły). Diabelski Kamień jest takim jakby wbitym w ziemię masywnym monolitem pod szczytem pagóra. Gdy w dzień przesilenia 21 czerwca staniemy na kumulacji połoniny dahańskiej, słońce wzejdzie nad pagórami w miejscu, gdzie niczym wskazówka zegara Diabelski Kamień nam wskaże. Według słowiańskiej mitologii, w momencie przejścia, czyli czas kiedy słońce ma za chwilę wzejść, lub zajść, gdy niebo robi się intensywnie kolorowe, otwierają się wrota zaświatów i na świat wychodzą wszelkiej maści istoty duchowe, czy też demoniczne. Wrotami dla diabłów były najczęściej dziury w ziemi, jaskinie, tutaj nasza Diabelska Jaskinia. Z Werchraty z Góry Kołacza było widać, jak się wrota piekieł w Noc Kupały otwierają a rano z Dahanów przy świcie zamykają. Dziś możemy sobie tylko wyobrazić, jak wyglądał spektakl wschodzącego słońca, gdy nie było lasu na tych pagórach. Nie ma się co dziwić, że stary kamienny krzyż w Dahanach stoi we wsi akurat na linii wschodzącego słońca i Diabelskiego Kamienia! Dahany to element wielkiego zegara astronomicznego, tworząc ze Świątynią Słońca niedaleko Nowin Horynieckich ważny dla naszych przodków system obserwacyjny pór roku… i Miejsce Mocy.

Najłatwiej tam trafić jadąc od Starej Huty w stronę Wielkiego Działu. Gdy miniemy betonową konstrukcję z czasów PRLu, jedziemy dalej cały czas polną drogą. Dojeżdżamy do skrzyżowania i skraju lasu, jedziemy dalej prosto wjeżdżając w las. Dojeżdżamy do rozwidlenia dróg, na prawo będzie asfaltowa droga, my udajemy się w lewo. Następnie bacznie obserwujemy prawą stronę, aż znajdziemy rozwidlenie dróg, wtedy skręcamy w prawo na połoninę dahańską. Jesteśmy na miejscu! ➡️

opracowanie – GC

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *